Rozumowanie emocjonalne to nasz wróg!
- stefanbielau
- 17 sie 2023
- 2 minut(y) czytania
Ostatnio jeden z liderów podzielił się ze mną historią dość emocjonalnej reakcji jego pracownika, na otrzymany feedback. Ów lider przyznał, że ta sytuacja zniechęciła go do udzielania feedbacków.

Pamiętał, że kompletnie nie wiedział, jak ma zareagować na płacz i agresję. Wtedy po prostu szybko zakończył rozmowę. Ale teraz, jak tylko przewiduje podobną reakcję, stara się unikać rozmowy z pracownikiem. Przekonał sam siebie, że po prostu nie jest w stanie tego typu trudnych rozmów prowadzić.
U innego znanego mi lidera obciążenie pracą spowodowało, że nie wywiązywał się ze wszystkich swoich obowiązków. Zamiast potraktować to, jako tymczasową sytuację, rozumując emocjonalnie zaczął wątpić w swoje własne zdolności do bycia dobrym liderem i pracownikiem. Podobnych przypadków znam więcej. Sama przez długi czas unikałam wystąpień publicznych, bo jedno z moich pierwszych tego typu wystąpień było dla mnie traumatycznym przeżyciem. Mój kolega przestał dzielić się swoimi opiniami z przełożonymi, po tym jak raz usłyszał od jednego z nich na forum „sugeruje Pan, że ja się mylę?”.
Pamiętam z psychologii, że osoby, w tym przypadku liderzy, którzy rozumują emocjonalnie, rozpoczynają proces myślowy właśnie od emocji, a następnie wyciągają z nich obszerne wnioski. Zakładają po prostu, że wszelkie emocje, których doświadczają w danej sytuacji, pojawią się w przyszłości w podobnym momencie.
Konsekwencje takiego rozumowania mogą być dramatyczne. Kiedy ludzie rozumują emocjonalnie, projektują negatywne uczucia na przyszłość, co często prowadzi do unikania konkretnych sytuacji, odwlekania działań w czasie czy po prostu życia w ciągłym stresie.
Jeżeli przyłapiemy się na takim emocjonalnym rozumowaniu, na ciągłym unikaniu konkretnych sytuacji czy utwierdzaniu się w przekonaniu, że do czegoś się po prostu nie nadajemy, niech nam się zapali duża czerwona lampka. To właśnie samospełniające się procesy myślowe uniemożliwiają nam opanowanie konkretnych, ważnych dla naszego stanowiska umiejętności.
Jak sobie z tym radzić? Tu nie ma jakiejś oryginalnej, autorskiej metody. Najważniejsze to po prostu zdać sobie sprawę z tego co się dzieje. Świadomość zgubności emocjonalnego rozumowania to już duży krok na przód. Bo pozwoli nam tę zgubną logikę przełamać. I wziąć sprawy w swoje ręce. Czyli na przykład, samodzielnie lub we współpracy z kimś (przełożony, mentor, trener) opracować strategię rozwiązania danego wyzwania lub problemu bez skupiania się na dawnych emocjach.
Możemy poprowadzić rozmowę feedbackową, tak aby nie było płaczu, możemy zacząć lepiej organizować sobie pracę, możemy zacząć przemawiać do dużych grup czy konfrontować się z naszymi autorytetami, możemy robić wiele rzeczy, które wcześniej nam nie wyszły. Kto nam zabroni? No przecież nie dawne emocje!




Komentarze