"Gdyby nie oni, to ja mógłbym góry przenosić" - rzecz o rozstaniu się z pracownikiem
- stefanbielau
- 16 sie 2023
- 2 minut(y) czytania
Niedawno z jednym z moich mentee rozmawiałam na temat trudnego procesu związanego ze zwolnieniem osoby. Nie ma co ukrywać, nie jest to przyjemne zdarzenie dla żadnej z uczestniczących w nim stron.

Mnie też się takie sytuacje zdarzały. Chciałabym tutaj przywołać jedną z nich, którą szczególnie zapamiętałam ze względu na komentarz zwalnianego pracownika. To było zwolnienie związane nie tyle z brakiem oczekiwanych wyników, co brakiem oczekiwanych postaw i zachowań, które chciałam promować w zespole. Niestety pomimo wielu sygnałów, informacji zwrotnych czy sugestii pracownik nie zmodyfikował swoich działań, a ja nie chciałam demotywować innych i zmuszona byłam podjąć decyzję o rozstaniu.
Kiedy wyjaśniłam powody tej decyzji pracownik podzielił się ze mną takim przemyśleniem: „Ania, uważasz się za takiego super managera, a tu poniosłaś taaaką porażkę. Jakoś nie udało ci się mnie zmienić i teraz mnie zwalniasz ”.
Myślę, że rzeczywiście poniosłabym porażkę, gdybym wcześniej nie reagowała, nie rozmawiała, nie odzwierciedlała swoich spostrzeżeń w ocenach rocznych. Nie mogę brać jednak odpowiedzialności za to, że pracownik nie przyjmuje informacji zwrotnej. Przyjęcie jej i wdrożenie oczekiwanych zmian jest tylko i wyłącznie po stronie pracownika.
Zawsze mnie zastanawiało, że jest tyle szkoleń dotyczących udzielania informacji zwrotnej, a nie ma szkoleń z jej przyjmowania. Jak często obserwowałam reakcje polegające na tłumaczeniu się i szukaniu wymówek na niepożądane zachowania:
- to prawda, że ostatnio podniosłem głos na kolegę, ale w tym dniu jakiś (pipipi) zajechał mi drogę
- jakość raportu była słaba, bo Gośka nie dostarczyła mi danych na czas
- on się skarży na współpracę ze mną, a sam też nie grzeszy słownością
Winni są inni tylko nie „ja”. Problem w tym, że na zachowania tych innych mamy limitowany wpływ, natomiast swoje możemy zmieniać do woli. Pytanie tylko czy chcemy. Kolega, o którym wcześniej pisałam nie chciał. I wolał uznać, że to ja poniosłam porażkę nie on. Jego prawo!
Zostawiam was z cytatem, który bardzo lubię i który jest, myślę, dobrą puentą do tego wpisu.
"You can make excuses or you can make progress, but you cannot make both"




Komentarze