Brak reakcji = akceptacja
- stefanbielau
- 17 sie 2023
- 2 minut(y) czytania
Tym razem będzie o akceptacji. Ale nie o akceptacji różnorodności, o której dzisiaj bardzo dużo się mówi, ale o akceptacji zachowań, które nie powinny być akceptowane.

Moja znajoma Magda jest cenionym pracownikiem jednej z renomowanych firm, ma wysokie stanowisko managerskie, zarządza sporym i ważnym obszarem. Firma to docenia (na szczęście!) i inwestuje niemałe pieniądze w jej rozwój. Na pewno zależy jej, aby Magda była zadowolona ze swojej pracy i aby została w tej firmie jak najdłużej. Tyle, że Magda poważnie rozważa odejście z tej firmy.
A powodem jest szefowa. I to nie taka w typie Mirandy Priestly z "Diabeł ubiera się u Prady", tylko naprawdę miła i sympatyczna osoba. Tyle, że ma problem z konfrontowaniem trudnych sytuacji. Zdaje się nie widzieć konfliktów w swoim zespole, nie reaguje na nie. Być może uważa, że zarządza dorosłymi ludźmi, którzy sami powinni rozwiązywać swoje problemy?
Ktoś mi kiedyś powiedział, że brak reakcji równa się akceptacji. Jako managerowie jesteśmy odpowiedzialni za nasz zespół, za atmosferę w nim panującą, za komfort pracy i za jej efekty. Za wartości, jakie w tym zespole są respektowane. Jeżeli mam szefa, który akceptuje „bylejakość” działań mojego kolegi z zespołu, to po co mam się starać? Po co mam działać na 110%, kiedy mogę, tak jak kolega tylko na 70%? Jeżeli mój szef nie reaguje na to, że kolega zachowuje się w stosunku do mnie niestosownie, to znaczy że daje mu na to swoje przyzwolenie. Po co mi w takim razie taki szef? Tylko po to, aby akceptował mi urlopy w systemie?
Zdaję sobie sprawę, że trudne rozmowy z pracownikami nie należą do przyjemności. Szczególnie, jeżeli ten „problematyczny” pracownik dostarcza wyniki, albo ma spore poparcie gdzieś wyżej. Jednakże zaniechanie tych rozmów bardzo uderza w zespół, w nasz autorytet jako szefa, w końcu w całą firmę.
A więc drodzy managerowie, reagujcie na nieprawidłowości w waszych zespołach, nie demotywujcie zespołu poprzez brak działania. Bo jutro tego zespołu możecie już nie mieć. A jak nie wiecie, jak takie rozmowy przeprowadzać… to ja chętnie pomogę.
Zostawiam w Was z cytatem, który myślę bardzo dobrze podsumowuje treść tego posta.
„Nothing will kill a great employee faster than watching you tolerate a bad one” Perry Belcher




Komentarze